Keyloggery – podsłuchać samego siebie

Najbardziej powszechnym zastosowaniem keyloggerów jest rzecz jasna podsłuchiwanie innych osób. W celach jak najróżniejszych – od sprawdzenia czy twoja dziewczyna nie umawia się aby z tym blondynem z knajpy, przez sprawdzanie czy twój szef nie ma co do ciebie brzydkich planów, aż po wykradanie haseł do kont czy systemów bankowych. Niemal wszystkie zastosowania keyloggerów są też nielegalne. Z jednym wyjątkiem: zawsze spokojnie możesz podsłuchiwać samego siebie.

Po co…?

Po pierwsze po to, żeby zawsze wiedzieć, czy ktoś przypadkiem nie zainstalował takiego świństwa tobie. O ile istnieją keyloggery, których praktycznie nie widać w systemie – o tyle nie ma ani jednego takiego, który potrafi się schować przed innym keyloggerem. Jeśli więc z twojego komputera korzystają czasami inne osoby, ktoś obcy instaluje ci programy, czy też komputer trafia do serwisu – chowającego się w systemie keylogera warto mieć. Unika się przykrych niespodzianek.

Po drugie po to, żeby nie stracić ważnych informacji wklepywanych z klawiatury. Napisałeś długaśnego posta na forum czy wyjątkowo ciekawy wpis na bloga – i nagle komp się zrestartował albo wysiadł system czy dostęp do Internetu? Nie szkodzi, to co pisałeś wygrzebiesz sobie zawsze z logów.

Po trzecie w końcu po to, żeby nie kombinować jak odzyskać zapomniane ewentualnie hasła. Wpisujesz je w końcu przeważnie z klawiatury – też w razie potrzeby będą w logach…

Uwaga jednak: jeżeli stosuje się taki sposób zapisywania własnych działań, koniecznie trzeba się upewnić, że:
- nikt inny nie dobierze się do logów; muszą być schowane, najlepiej zaszyfrowane, przechowywane w jakimś kompletnie idiotycznym folderze pod niezrozumiałą nazwą pliku.
- nikt inny nie znajdzie twojego keyloggera; wybierz taki, który dobrze chowa się w systemie, nie pokazuje się w procesach i ciężko go zidentyfikować na podstawie wpisów rejestru czy za pomocą innych programów.

  • Endi

    jesli będzie to keylogger sprzetowy taki jak oferowane tutaj: http://www.keelog.com i dodatkowo ukryty w klawiaturze (moduł) to nie ma możliwości jego „odnalezienia” przez użytkownika. Ponadto wg. prawa na komputerze monitorowanym powinna sie znaleść informacja widoczna dla użytkownika o tym, że jest on monitorowany. Swoją drogą swiadomość istnienia keyloggera może naprawdę zwiększyć wydajność pracy pracowników… zamiast klepać na GG, skype i naszej klasie – zaczynają pracować.