“No to co?” i “A dlaczego?”

Najtrafniejsze rozwiązania są przeważnie najbardziej banalne – ot, takie jajko Kolumba na przykład. Jest tak w każdej dowolnej dziedzinie życia. Jednym z takich zupełnie banalnych i nie rzucających się w oczy rozwiązań sporej części problemów, mogą okazać się zdania “No to co?” oraz “A dlaczego?”.

Podejrzewam, że każdy z nas miał w życiu chociaż raz do czynienia z dzieckiem, które z uporem godnym Syzyfa drąży właśnie jakiś temat torturując dorosłych ciągłym pytaniem “dlaczego?”. A ten, kto to przeżył, zauważyć mógł ciekawą rzecz: odpowiadając dziecku staramy się mówić prostym, zrozumiałym językiem i szukać coraz łatwiejszych sposobów tłumaczenia. Dzięki temu (i dużej ilości “dlaczego”) potrafimy sprowadzić większość codziennych spraw do poziomu, który jest zrozumiały nawet dla 4-letniego dzieciaka.

Ponieważ zaś potrafimy to robić (w końcu z dzieckiem nam się to udaje), a sporą część problemów życiowych można rozwiązać znajdując ich sedno, czyli sprowadzając je do najprostszej postaci – to czemu nie zastosować tego samego mechanizmu tłumaczenia na sobie samym? Odpowiednio dawkowane “Dlaczego?” i “No to co?” potrafią zdziałać cuda…

Przykładowy problem: umieramy ze strachu przed maturą.
* Dlaczego? – bo mogę nie zdać
* No to co? – nie dostanę się na studia
* No to co? – nie zdobędę dobrego zawodu
* No to co? – będę kiepsko zarabiać i na nic mnie nie będzie stać

Wystarczy krótka seria dociekliwych pytań – i mamy diagnozę: nie chodzi nam o ten egzamin, ale utożsamiamy go z szansą na zarabianie większych pieniędzy. Z powodu tego utożsamienia właśnie, coś, co faktycznie jest po prostu kolejnym sprawdzianem – urasta do niewiarygodnych rozmiarów.

Jeśli łapiesz się na czymś takim, lub podobnym, to wyciągaj wnioski. Może i nie zdasz, może się zdarzyć. Ale utnij to utożsamienie: możesz dostać się na uczelnię, jak nie teraz to za rok. A nawet jeżeli się na nią nie dostaniesz, to istnieje kilka innych sposobów zarabiania: Gośka sprzedaje kosmetyki sklepom, znajomi mają własne firmy, pracują na zlecenia, i robią mnóstwo różnych ciekawych rzeczy – i mają z tego pieniądze, całkiem przyzwoite przeważnie. Można się więc nie stresować, nawet oblany egzamin to jeszcze nie tragedia.

Podobne efekty daje zastosowanie “A dlaczego?” i “No to co?” w innych sprawach: w problemach w pracy, momentach podejmowania decyzji, stresujących sytuacjach. Warto sprawdzić, bo jest to dużo łatwiejsze i zdecydowanie tańsze, niż modne ostatnimi czasy kursy poznawania siebie…

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter