Jak szybko rozpoznać czcionkę?

snap12

Pewnie nie raz zdarzało się, że chciałeś dowiedzieć się jaka czcionka została użyta w grafice, którą widziałeś w Internecie lub gdziekolwiek indziej. Przeszukiwałeś strony z darmowymi czcionkami w poszukiwaniu lecz nie mogłeś nic znaleźć lub ze zmęczenie pominąłeś właśnie tą właściwą czcionkę. Jeśli posiadasz dobrej jakości zdjęcie/obraz z wyraźnym napisem jesteś bliski odkrycia jak nazywa się twoja poszukiwana czcionka.

Z pomocą przychodzi nam narzędzie WhatTheFont.

1. W pierwszym kroku wysyłamy naszą grafikę z napisem na serwer lub wskazujemy adres URL. (Wytyczne: litery nie powinny się stykać ze sobą, powinny być w pionie i rozmiarów ok. 100 pikseli)

snap91

2. W drugim zaś kroku będzie możliwe potrzebne wypełnienie kilku pól gdyż narzędzie nie jest idealny i potrzebuje także naszej pomocy. Wypełniamy więc puste pola i klikamy Continue.

snap61

3. Ostatnia strona podaje nam najlepiej trafione wyniki. Jak widać na obrazku w moim przypadku pomogło. Od dawna szukałem tej czcionki (Snap).

snap71

4. Pozostaje nam pobranie czcionki – o ile jest darmowa bądź też jej kupno za pomocą tego samego serwisu myfonts.com.

Dzięki serwisowi udało mi się także znaleźć dawno zagubioną przeze mnie czcionkę użytą w logo „U2: Go Home” – jest to Clarendon. :)

Kategoria posta: Inne, Internet, Polecamy

Tagi: czcionka, czcionki, font, rozpoznawanie

  • Marcin

    FONT!!! analfabeci…
    Font! a nie czcionka do cholery jasnej. Czcionka to kawałek metalu używany dawniej do składania tekstu w drukarniach, a to o czym piszecie to FONT! To, że mamy tłumaczy ciuli, którzy źle przetłumaczyli windowsa, w filmach tłumaczą na terefere, to nie znaczy, że wszyscy mają powielać te błędy!!!

  • http://null null

    umrzyj.pl

  • mkp

    Tyle, że samo słowo nadal funkcjonuje w języku potocznym, właśnie jako synonim fontu. A rzucać inwektywami musiałbyś nie tylko na tłumaczy Windowsa, nie tylko w nim używa się słowa „czcionka”, poza tym „font” nie jest polskim słowem (ja akurat nie lubię „amerykanizacji” w słowie pisanym/mówionym, wszak „Polacy nie gęsi…”), a te „stempelki” nazywane były też inaczej, np. krotło.

  • Marcin

    dlatego mamy coś takiego jak „krój pisma”
    używanie słowa „czcionka” w odniesieniu do fonta/kroju pisma to po prostu błąd językowy

    nawet słownik języka polskiego jest w tym temacie jednoznaczny:
    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=font
    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=czcionka

    a rzucać inwektywami rzucam nie tylko na pierwszego fachowca co tłumaczył windowsa, ale i na tych co ten błąd powielają dalej.

  • mkp

    W otwartym oprogramowaniu też używają „czcionki” w tłumaczeniu, więc tu nie tylko windows posiada takie kwiatki (wyjątkiem jest Gnome genius, gdzie font to font, w reszcie jest czcionka, z jej rozwinięciami, np. Instalator czcionek). Ludzie są przyzwyczajeni i się używa takiego nazewnictwa (sam kiedyś przerabiałem podobne „prostowanie” w paru projektach tłumaczenia i nic to nie zmieniło). Gdyby użyć poprawnego wyrazu dla określenia fontu (np. przytoczony „krój pisma”), czytający mogliby nie skojarzyć o co chodzi.
    Pozdrawiam

  • Marcin

    no właśnie… nie piszę, że tylko w windowsie takie kwiatki, ale że windows to zaczął… a później użytkownicy otwartego oprogramowania woleli takie samo nazewnictwo jak mieli wcześniej i używają błędnych nazw, a mnie trafia. Po stokroć wolę używać już obcych słów, niż zmieniać znaczenie już istniejących

  • Anonim

    Niestety, ale jest Pan w potwornym błędzie. Słowo czcionka oznacza znak drukarski. To samo co font w języku angielskim. I tak gazety w większości drukowane są antykwą czyli czcionką z tej grupy posiadającą tzw. „szeryfy”. Na przykład krojem pisma (czcionką) Times New Roman. Niezależnie czy stosujemy tradycyjne techniki wypukłego, czy technologię cyfrową efekt na papierze jest podobny. A technologie komputerowe to tylko nowa wersja tego co już było. Słownictwo to już jednak kwestia kultury każdego z nas. Co prawda łatwej powiedzieć font niż czcionka, ale jest to zgubne dla języka polskiego. A tak mówią przede wszystkim ludzie bez wykształcenia poligraficznego i w ogóle bez matury w dobrej szkole. Dla Pana – siemka, bajo, pozdro, siju!

  • Wiedźma

    Radzę przeczytać definicję słownikową, a nie się wygłupiać drogi Anonimie. Nawet głupia Wikipedia podaje iż „Czcionka (staropolskie nazwy: krotło, cćonka, trzcionka) ? rodzaj nośnika pojedynczych znaków pisma drukarskiego, podstawowy materiał zecerski używany w technice druku wypukłego. Dziś czcionka została wyparta przez elektroniczny nośnik pisma, czyli font, jednak samo słowo nadal funkcjonuje w języku potocznym, właśnie jako synonim fontu”.
    Mowa potoczna pełna jest paskudnych błędów. Tym zagadnieniem (czcionki, fonty, kroje pisma, stopień pisma itp.) zajmuję się zawodowo. Nie po to się o tym uczyłam przez pięć lat, by teraz powielać beznadziejne błędy.

  • Lubomir

    Kruszycie kopie o fonto-czcionkę jakby nie było ważniejszych tematów. Też jestem za czystością znaczeniową ale bez nadmiernej przesady i narzucania innym swojej woli. Fontem można nazwać tylko i wyłącznie niematerialny obraz znaku graficznego jaki jest widoczny na ekranie w formie dynamicznej czasowo i przestrzennie. Treść utrwalona i zachowana w postaci niezmiennej czasowo i przestrzennie często jest nierozróżnialna co do źródła. Nie można zdecydowanie powiedzieć czy powstała z tradycyjnej czcionki odlewanej (składanej z pojedynczych znaków czy odlanej jako wiersz w linotypie), czy też z wytrawionej blachy. Po prostu wydruk zatraca często ślady źródła i sposobu powstania. A dla zwykłego użytkownika jest to obojętne w jaki sposób przekazano mu informację wizualną. Wisi mu czy tekst jaki czyta (o ile mu się chce czytać i umie czytać) powstał z fontów czy też z czcionek. Dla tych co temu użytkownikowi tworzą „pokarm dla ducha i umysłu” ważniejsze powinno być takie jego zaprezentowanie aby treść w sposób bezproblemowy i elegancki została wchłonięta i zaakceptowana. Przypomina to nieco pracę kucharza gdzie też dąży się do tego by podane potrawy zostały zjedzone ze smakiem, nie spowodowały niestrawności i zachęciły do ponownej degustacji. Tym konsumentom też wisi czy kucharz posłużył się jednym nożem (byleby czystym) czy całym zestawem a do tego czy potrafi każdy z tych noży nazwać prawidłowo. Potrawie smaku to nie doda. Określenia font i czcionka potrzebne są jedynie do ewidentnego rozróżnienia przedmiotu. Chciaż mało prawdopodobne aby ktoś proszący inną osobę o daną czcionkę dostał kurierem kilkukilogramową paczkę zawierającą takie małe metalowe „dupściki” co to nie wiadomo jak zaimplementować do programu w komputerze. Wierzmy w inteligencję osoby z jaką się komunikujemy i jeśli nawet będziemy opowiadać o czcionkach jakimi zlożyliśmy tekst w Wordzie albo w InDesignie to odbiorca naszego przekazu nie ujrzy oczami duszy pochylonych nas nad kasztą i znak po znaku układających na ekranie monitora z mozołem (przecież te metalowe czcionki trzeba by przyklejać do szkła bo by pospadały a do tego uważać aby nie porysować ekranu) słów autora do utrwalenia dla potomnych. Więcej wiary w człowieka.

  • Lubomir

    Już bardziej wkurzają mnie te trzy wiszące spójniki w moim w tekście powyżej ;)

  • Anonim

    nie pierdol

  • Lubomir

    Nie wiem do kogo była ta wypowiedź skierowana ale ktoś wspominał o braku wykształcenia poligraficznego i matury w dobrej szkole z czego można by wnioskować o takowym posiadanym przez Anonima, który „w krótkich żołnierskich słowach” podsumował własną umiejętność prowadzenia konstruktywnej dyskusji. Aby dobitniej podkreślić swoją znajomość języka polskiego i miłość do niego niewysłowioną wypowiedź ową napisał bez majuskuły na początku zdania i znaku kończącego zdanie.