9 rzeczy przez które tracimy pieniądze

oszczedzanie45Jakiś czas temu pisałam o marnowaniu zarobionych pieniędzy (niekiedy ciężko zarobionych) na rzeczy zbędne. Jakkolwiek nie wszystkie pomysły przypadły wszystkim użytkownikom do gustu (nadal nie wiemy ile oszczędzimy nie czytając blogów – a taką ewentualność sugerował anonimowy czytelnik) to wywiązała się nam która dyskusja na temat tego co można, a czego nie powinno się uznać za marnowanie. Dołóżmy więc kilka dodatkowych elementów, które powodują, że z naszych portfeli uciekają pieniądze. Tym razem nie mówmy jednak o konkretnych rzeczach, których nie warto kupować, lecz o zachowaniach, które warto podjąć.

1. Opłaty za prowadzenie rachunku bankowego
W każdym banku panują nieco inne zasady dotyczące opłat za prowadzenie konta i opłat dodatkowych. Czasem jest to miesięczna opłata za konto, czasem opłata za przelewy internetowe, czasem za kartę, czasem za dodatkowy rachunek inwestycyjny itd. Wybierając konto warto przeanalizować całościowy sposób korzystania z konta i obliczyć na ile potrzebujemy konkretnych usług. Innymi słowy – niekiedy będzie bardziej opłacało się płacić za konto 8 zł miesięcznie, ale mieć bezpłatne przelewy i rachunek inwestycyjny, a niekiedy lepiej mieć konto za 3zł nawet jeśli przelew kosztuje 50gr.

2. Odsetki od spóźnienia za rachunki
Nie zawsze płacimy rachunki za prąd czy gaz w terminie. W efekcie płacimy odsetki za spóźnienie się z zapłatą. Nie są to wprawdzie duże kwoty, ale… po co opóźniać płatności skoro i tak musimy je zrobić? Poza tym wyrobienie sobie nawyku płacenia takich rzeczy jak rachunki za prąd czy gaz na czas sprawią, że trudniej będzie nam zapomnieć o innych płatnościach.

3. Bilety autobusowe
Bynajmniej nie namawiam do jeżdżenia na gapę, lecz do rozważenia opcji kupienia biletu miesięcznego. W każdym mieście panują nieco inne zasady w aspekcie biletów wieloprzejazdowych – warto zrobić porównanie i wyliczyć czy zamiast codziennego kasowania nie opłaca się bardziej jeździć na bilecie miesięcznym, a może wystarczy bilet na jedną linię od poniedziałku do piątku?

4. Dojazdy do pracy
Nie wszyscy mają szczęście pracować 5 minut od swojego miejsca zamieszkania. Niektórzy dojeżdżają nawet 30-50 km codziennie. W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest carpooling, czyli dojazd grupowy do pracy. Jeśli z Twojego biura nie ma nikogo kto byłby zainteresowany możesz umieścić ogłoszenie w Internecie. Być może Twój sąsiad dojeżdża w pobliże Twojej firmy.

5. Opony samochodowe
Będąc już przy motoryzacji… niskie ciśnienie w oponach to większe zużycie bieżnika. Aby jeździć taniej i bezpieczniej wystarczy jedynie zwracać uwagę na poziom ciśnienia w kołach za każdym tankowaniem. Czy to aż tak dużo?

6. Piwo w knajpie
Ha! Pewnie większość z Was pomyślała o tym, że namawiam do odmawiania sobie przyjemności. Bynajmniej tak nie jest, ale… wychodząc ze znajomymi w sobotni wieczór można rozważyć wizytę w mniej kosztownym lokalu. W większości miast puby mają różne ceny za różne rodzaje trunków. A przecież wychodząc całą grupą na miasto można wybrać takie miejsce, w którym preferowane przez większość napoje są po prostu tańsze – ważne jest przecież przede wszystkim to z kim idziemy, a nie gdzie idziemy!

7. Prąd i urządzenia elektroniczne
Niektóre z naszych urządzeń elektronicznych (na przykład ładowarki do telefonów) pozostawione w gniazdku nadal pobierają prąd. A prąd kosztuje. Oczywiście, odłączanie ładowarki po naładowaniu telefonu czy odłączanie wieży jeśli wyjeżdżamy na 3 dni nie da nam ogromnych oszczędności – ale w perspektywie kilku lat kilka złotych się z tego uzbiera – pomijając fakt, że będziemy dzięki temu bardziej ekologiczni. Jeśli masz czajnik elektryczny warto też gotować tylko tyle wody ile w danym momencie jest Ci potrzebne- oszczędzasz i na wodzie i na prądzie.

8. Woda (w toalecie i nie tylko)
O sposobie na oszczędzanie wody w toalecie już pisałam. Poza kwestią „kibelkową”, warto też zwracać uwagę na zakręcanie wody podczas mycia zębów czy mycia naczyń.

9. Prąd i II taryfa
Czy jesteś pewien że korzystasz z najbardziej optymalnego dla Ciebie rozwiązania energetycznego? Możemy juz wybierać dostawców energii – nie zawsze więc nasz obecny dostawca będzie najlepszy dla nas. Mało tego, zamiast prądu jednotaryfowego (stała opłata przez całą dobę) może bardziej opłacać Ci się prąd II taryfowy (tańsza energia w nocy i między 13.00-15.00) Tutaj możesz porównać ceny u różnych dostawców w Twoim mieście i koszty prądu w I jak i II taryfach.

Pomysłów jest 9 – ostatnio czytelnik zasugerował że Top 10 to chwyt czytelniczy – 10-ty pomysł na oszczędności wymyślcie więc sami (i zamieście w komentarzu).

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj
  • Marucins mówi:

    Pozytywne 9 rzeczy dla tych co jeszcze tego nie wiedzą.

    Co do 8. Przez minione kilka lat nie dostosowywałem sie do tego (nie ma rachunków za wodę) ale też nie zostawiałem jej non stop cieknącej. Od czerwca wracam w świat wodomierzy :) i może ta metodę xxx trzeba wypróbować.

    • Sabina mówi:

      @Marucins – ja mam podobnie, nie mam wodomierza, więc motywacja mniejsza, ale za to mam bojler i przepływowy ogrzewacz wody, przy których dioda na liczniku świeci światłem ciągłym a to boli przy rachunku za prąd.
      @Serpher – masz 100% rację. To jest tak, że o tym co napisałam wszyscy niby wiedzą, ale… znajoma na biletach jednorazowych do pracy jeździła pół roku, zanim kupiła miesięczny bo -jak mówiła – nie miała czasu iść i kupić miesięcznego. W KRK jest akurat spora różnica – na jedną linię kosztuje 47 zł, pojedynczy 2,50. Jeżdżąc codziennie do pracy przez miesiąc oszczędza się 58 zł.
      Jeszcze jedna rzecz z własnego podwórka:) po zmianie taryfy na G12 (tańszy prąd w nocy) mam rachunki mniejsze o jakieś 40 zł /mies…no ale to już sprawa indywidualna (rodzaj zużycia)

  • Serpher mówi:

    Skoro już tak na prądzie skończono to ja od siebie dodam, że warto wyłączać niepotrzebne światło w pomieszczeniach, w których nas nie ma. Może to głupie, ale niestety często się zdarza, że ludzie włączą w jakimś pomieszczeniu światło, a później sobie pójdą na z reguły większy odstęp czasu.

  • Marucins mówi:

    Zabawne jest to że wiele osób. Zwróćcie na to uwagę ma włączony telewizor, komputer, cokolwiek a zajęta jest czymś innym. Mimo tego że znajduje się w tym samym pomieszczenie nic nie zrobi.

    Tak naprawdę co nas powstrzymuje Lenistwo. Dodatkowe kilka kroków aby wyłączyć to światło, czy schylenie się nad pilotem czy tez ładowarka w kontakcie.

  • Czacha47 mówi:

    Należy też dodać, że urządzenia elektryczne(np. TV lub monitor)w stanie tzw. “Stand by” także zużywają dosyć dużo energii.

  • M mówi:

    Proszę pisać poprawną polszczyzną.”Bynajmniej tak nie jest, ale… ” w dosłownym tłumaczeniu oznacza to: nie nie tak nie jest,ale…

    BYNAJMNIEJ NIE OZNACZA PRZYNAJMNIEJ TYLKO JEST PODWÓJNYM ZAPRZECZENIEM.Klasyczny błąd w ustach osób chcących mądrzej mówić,niż są mądrymi w rzeczywistości.Przepraszam za sakrazm:p

    • Anonim mówi:

      Kolega tak pieknie pisze, a sam nie nie widzi drzazgi we wlasnym oku… Pisze sie i mowi “sarkazm” od “sarkac” – rownoznaczny z “ironizowac”… ;P

  • Marucins mówi:

    :)

    Bynajmniej

    Bynajmniej – drugi pod względem popularności wyraz w słowniku polskiej młodzieży. Popularniejsze od „bynajmniej”, jest tylko „LOL”.

    Reguły stosowania

    Wielu myśli że wie jak stosować „bynajmniej”, otóż mylą się. Bynajmniej „bynajmniej” nie należy stosować zgodnie ze wszystkimi przyjętymi normami języka polskiego, Unii Europejskiej i Krzysztofa Kononowicza. Reguł jest tylko kilka:

    * Wrzuć „bynajmniej” (najlepiej stosuj jako co drugie słowo) gdziekolwiek udając że wiesz co to znaczy… Laseczki się na to złapią.
    * Jeśli nowo poznana osoba używa słowa “bynajmniej” oznacza to, że jest równie mądra jak Ty (a może nawet mądrzejsza) i nie należy się przed nią wygłupić.
    * Jeżeli ktoś śmie przypuszczać, że nie rozumiesz znaczenia słowa, którego używasz odpowiadasz mu, że jesteś mądry jak bynajmniej Einstein, a on ma spadać bynajmniej na drzewo.

    Resztę zasad tworzysz sam.

    Ciekawostki

    * Podobno emotikonka ma zostać wkrótce dodana do GG.
    * W młodości słowem “bynajmniej” często posługiwał się pan Krzysztof Kononowicz, jednak w wieku późniejszym stwierdził, iż nie musi udowadniać światu swojej inteligencji, gdyż widać ją na pierwszy rzut oka. Poza tym powtarzanie “się bynajmniej stało się bynajmniej” kilka razy pod rząd jest bardziej kłopotliwe niż samo “się stało się”.

  • Maciek mówi:

    bynajmniej nie oznacza przynajmniej, tylko “w ogóle”, “wcale”

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter