Wizualizacja ?nie chcę mi się?, czyli jak zabrać się do pracy

zabieranie-sie-do-pracyKażdy z nas ma swoją własną, prywatną listę czynności, których nie cierpi robić. Dla niektórych to jest sprzątanie, dla innych odpowiadanie na maile, gotowanie, analiza danych, przygotowywanie oferty dla klienta itd. – każda praca i każde życie prywatne ma takie elementy. Zabranie się do wykonywania rzeczy, których robić nie lubimy jest trudne – często tu właśnie napotykamy na problem rozpoczęcia działania. Jeśli jednak nie jesteśmy w stanie znaleźć nikogo, kto rzeczy te wykona za nas, musimy się jakoś do nich zmusić. Dla części osób, pomocna może być wizualizacja.

W przypadku stosowania wizualizacji, do zabierania się za wykonanie nie lubianej czynności, wyobrażamy sobie siebie po skończeniu zadania. Wizualizujemy swoją radość z zakończenia nienawistnej pracy, odprężenie które temu towarzysz i ogólny stan szczęśliwości, jaki nas dopadnie.

Jeśli to nie do końca zadziała, wyobrażamy sobie dodatkowo czas, który dzieli nas od osiągnięcia owej psychicznej nirwany. (czyli jeśli jest 11.30, a napisanie maili do rozzłoszczonego klienta zajmie nam pół godziny, wyobrażamy sobie siebie o 12.00). Potem wystarczy w wizualizacji wyobrazić sobie siebie teraz (w napięciu, o 11.30) i po wykonaniu czynności (w rozluźnieniu, pół godziny później).

Większość osób, wykonując to ćwiczenie starannie, zacznie odczuwać dużą chęć do zabrania się do pracy. Ta motywacja jest ukierunkowana nie bezpośrednio na wykonanie zadania, ale na pozbycie się go, nie sprawi więc, że polubimy nasze znienawidzone czynności, ale czy to ważne? Chodzi przecież o to, aby zrobić to, co mamy do zrobienia. A polubieniem prania czy analizy wariancji potrzebnej do magisterki, zajmiemy się kiedy indziej.

  • l’artsite

    Myślę, że wielu ludzi nieświadomie stosuje tą metodę… Na przykład mówienie sobie (w myślach lub nie) jeszcze tylko 7h i do domu, jeszcze tylko 6h i do domu … itd. i wyobrażanie tego co będzie można robić po racy … :))
    Pozdrawiam

  • Sabina

    Hehe – przypomniałeś mi zabawę którą stosowałam jeszcze jako dzieciak odliczając ilość kroków które pozostały do dojścia do domu. Z tym, że to o czym piszesz, to taka strategia przetrwalnikowa. NIe jestem pewna, ale mówienie sobie że jeszcze tylko kilka godzin i do domu, nie sprzyja motywacji do pracy, a jedynie pomaga dotrwać do tej 17.00. Wyobrażanie siebie po pracy jak najbardziej motywuje – o ile mówiąc po pracy mamy na myśli „po wykonaniu zadania”, a nie „kiedy już wyjdziemy z boksu”. Niestety, przy pracy od 8.00 do 16.00 można tą technikę stosować jedynie odnośnie zadania. Bo całej pracy nie przyspieszymy – swoje odsiedzieć trzeba, niezależnie czy pracujemy czy nie. (chyba że mamy prawdziwie zadaniowy czas pracy)