Jak akceptować tych, których nie lubimy?

nie lubienieCzy twoje otoczenie społeczne składa się jedynie z osób które lubisz i akceptujesz? Przypuszczalnie nie masz aż takiego szczęścia – nie wybierasz przecież sąsiadów, współpracowników, często nie wybierasz szefa i nie decydujesz też, z jakimi znajomymi spotykają się Twoi znajomi. W efekcie, poza ludźmi, których lubisz i cenisz, spotykać musisz się na co dzień, z ludźmi którzy cię drażnią, denerwują, złoszczą ? których po prostu z różnych powodów nie lubisz. Jak sobie poradzić z tym uczuciem i zacząć takich ludzi akceptować?

Metody na to, by polubić nie lubiane osoby, nie mam ? być może da się to zrobić i jak znajdę sposób na to, jak powinno wyglądać takie ?polubianie?, nie omieszkam się podzielić (może ktoś z Was ma pomysł?). Nie trzeba jednak wszystkich lubić (tak jak nie wszyscy muszą lubić nas), by móc prowadzić satysfakcjonujące społecznie życie i by nie denerwować się bez potrzeby na innych ? wystarczy te inne osoby akceptować. A to już nie jest wcale aż takie trudne.

Jedną z metod, która pozwala zaakceptować denerwujące nas z różnych powodów osoby jest uświadomienie sobie, że ?to my jesteśmy problemem, a nie ta osoba. Dlaczego? Otóż to NAM zachowanie czy sposób bycia tej osoby przeszkadza. To MY denerwujemy się w jej towarzystwie. To MY uważamy, że osoba ta jest: głupia / złośliwa / wredna / cyniczna / jakaś. To w NASZYM organizmie na widok tej osoby zaczynają się zmiany – podnosić się ciśnienie krwi, a zęby zaczynają się zaciskać. To MY odczuwamy ulgę, jeśli osoba ta zostawia nas w spokoju.

Tymczasem, na tym całym ogromnym świecie, prawie na pewno jest ktoś, kto TĄ OSOBĘ lubi, kto lubi JEJ towarzystwo, kto uśmiecha się na JEJ widok, kto TĄ OSOBĘ szanuje, kocha, akceptuje. Oczywiście, osoby które lubią osobę, która nas denerwuje mogą być dla nas równie denerwujące jak i ona, ale nadal jest to NASZE zdenerwowanie na drugą osobę.

Jeśli uświadomisz sobie, że ktoś kto cię złości, złości cię dlatego, że NIE SPEŁNIA TWOICH OCZEKIWAŃ, a nie dlatego, że JEST denerwujący, to nasza reakcja emocjonalna na myśl o tej osobie się uspokaja. To wcale nie znaczy, że zaczniemy tą osobę lubić, ale przynajmniej nie będzie ona psuła nam humoru, a spotkanie z nią nie będzie groziło zawałem. Spróbujcie kiedyś takiej metody ? zobaczycie jak wraz z nastawieniem zmienia się nasz ogląd sytuacji.

Macie jakieś inne sposoby na akceptowanie nie lubianych osób, których unikać nie jesteście w stanie?

  • anonim

    Co za bzdura. Jeżeli mój szef cały czas rzuca do mnie złośliwe teksty, traktuje mnie nieuczciwie i komentuje mój wygląd chociaż sam wygląda znacznie gorzej – to naprawdę nie mam zamiru sobie wmawiać, że problem leży WE MNIE. Wolę taką osobę usunąć z mojego życia i nie przekonuje mnie, że ktoś gdzieś tego idiotę kocha.

  • przepraszam że zyję

    nie lubię kolegi który kłamliwie donosi do szefa ….tak wiem to ja jestem problemem, kolega jest okej
    zaakceptujmy jeszcze bandytów, złodziei …przecież ktoś ich lubi i akceptuje :P

  • Sabina

    Wszystko zależy od punktu widzenia i interpretacji. Ty mówisz o poziomie ogólnym, ja o tym, jak sobie ułatwić życie, żeby się samemu nie niszczyć i nie denerwować. Nie namawiam do bycia matką Teresą. I nie mówię o tym, żeby akceptować złodziejstwo (choć większość tego narodu to akceptuje i ROBI – wyniesienie z biura ołówka, czy kserowanie na biurowym ksero prywaty to też kradzież :) Problem w tym, że możesz siedzieć i zatruwać się nielubieniem innych – tylko złodziej na w d… czy go lubisz czy nie i nie przestanie kraść dla zyskania twej aprobaty…on będzie kradł dalej, a ty będziesz miał z nerwów wrzody … rozumiesz już idee?

  • Sabina

    Jeśli możesz zmienić pracę i z szefem nie mieć więcej kontaktu to super – to najlepsza metoda. Ja podałam sposób dla tych, którzy zmienić niczego nie mogą / nie są w stanie.
    Ale zaciekawiło mnie jedno. Napisaleś „komentuje mój wygląd chociaż sam wygląda znacznie gorzej” – moim zdaniem, skoro wygląda gorzej, to jego słowa nie są nawet warte uwagi, ergo nie ma potrzeby się nimi przejmować – jeśli nie szanujesz opinii osoby która ją wygłasza, to nie może cię ona przecież dotknąć :) (poza osobami, które kompulsywnie poszukją aprobaty u wszystkich, ale to już jest problem psychologiczny)
    Tak, że uważam, że masz rację w opcji „usuwania” , ale przyjrzałabym się temu też dlaczego krytyka ze strony osoby, którą postrzegasz jako gorszą, ma w ogóle dla ciebie znaczenie. Coś w tym tkwi, tylko pytanie co :)

  • Marucins

    „Jak sobie poradzić z tym uczuciem i zacząć takich ludzi akceptować?”
    Dokładnie sama odpowiedziałaś na pytanie „wystarczy te inne osoby „TYLKO” akceptować.”

    „?to my jesteśmy problemem, a nie ta osoba”
    O nie, tak sobie wmawia osoba słaba psychicznie, poddająca się manipulacji innych.

    „kto TĄ OSOBĘ lubi, kto lubi JEJ towarzystwo, kto uśmiecha się na JEJ widok, kto TĄ OSOBĘ szanuje, kocha, akceptuje”
    To niech idzie do nich, a nie zawraca mi głowę.

    Akceptować osobę trzeba, to normalne. Ale nic poza tym. Po prostu jej nie ma a gdy jej nie ma nie ma problemu.
    Oczywiście jeżeli to szef, niech powie co może, co mu leży na sercu, my to przepościmy przez filtr i zrobimy tak jak być powinno poprawnie (wielokrotnie bywa tak iż nie ma on wiedzy a z domysłów układa odpowiedź/rozwiązanie).

    Ja akceptuje ułomności innych, nie inaczej. Nie będę sobie wmawiał głupot iz to moja wina. Jeżeli większość osób na około dostrzega te same problemy. Po co z takimi ludźmi mam się męczyć. W głębi siebie wybaczam mu że jest taki i taki.

    W przypadku osoby nie związanej z naszym życiem zawodowym. Prawdopodobnie rozmawia że mną pierwszy i ostatni raz.

  • Agnieszka

    po pierwsze akceptować czy torelować? ;) bo o wiele łatwiej jest coś tolerować, a akceptacja to jest jednak coś innego i wcale nie jest taka prosta, wymaga wbrew pozorom dużego wysiłku jeśli chodzi o nielubianą osobę.

    po drugie sformowanie „to my jesteśmy problemem, a nie ta osoba”… jest dla mnie niefortunne, „być problemem”, to jest dołujące i negatywne. Może lepiej napisać „to ja mam z tym problem a nie ta osoba”? nie sugeruje to tego że ktoś jest problemem bo zaden człowiek nie jest problemem, tylko jego zachowanie. No i mówi o tym technika ho’oponopono, że to nasza sprawa czy ktoś nas denerwuje i można się z tego oczyszczać, przez co robi się nam lżej na duszy (działa, ale nie raz trzeba więcej czasu). technika ta też mówi że Twoje myślenie kreuje Twoje życie, Twoja myśl przyciąga zdarzenie, zatem oczyszczając się z negatywnych emocji, zastępując je dobrymi zaczyna się też przyciągać inne zdarzenia :) nie wiem czy to wiąze się jednocześnie z lubieniem czy akceptacją tej „denerwującej” osoby, raczej to siebie się oczyszcza z negatywnego odczucia.

  • http://lajfmajster.pl/author/kira kira

    „przyjrzałabym się temu też dlaczego krytyka ze strony osoby, którą postrzegasz jako gorszą, ma w ogóle dla ciebie znaczenie. Coś w tym tkwi, tylko pytanie co :)”

    Ano jest. Nazywa się to „próg wytrzymałości”. Każdy jakiś ma i jak ktoś inny go przekroczy swoim zachowaniem, to jesteśmy zwyczajnie wkurzeni.

    To jest dokładnie wszystko jedno, czy taki wkurzający gość komentuje Twoje ciuchy, czy też nawija non stop o hodowanych przez siebie egzotycznych rybkach. Wpienia identycznie, jak wyskakujące Ci na każdej stronie wielkie bannery i pop-upy – i na tej samej zasadzie wpienia.

    Chcesz z tym gościem mieć kontakt zawodowy, ale jak zapytasz czy ma już ten raport – to słyszysz że robił go wczoraj gapiąc się w nową rybkę, taką wiesz, z Azjii, i musiał miesiącami szukać odpowiedniego samczyka bo samiczka z powodów XYZ odpada totalnie, no a potem miał wątpliwości czy pH wody jest odpowiednie… i tak parę minut non stop. Po którymś razie masz ochotę go udusić i tyle, i mało Cię interesuje, ilu fascynatów rybek go uwielbia.

  • Rafał

    generalnie trudno jest zaakceptować faceta, który zamiast siebie samego jest z dziewczyną, która jest dla nas kimś więcej. Generalnie sposobów wydaje się być dużo, ale serce wykazuje niechęć w tym momencie i to jest zasadniczo naturalne. Akceptacja jednak objawia się pewną harmonią, która pozwala doprowadzić życie do idealnej równowagi. Równowaga powinna być w nas, spokój, harmonia… Jednak gdy zaczyna nam coś uwierać stwarzamy pole do nierównowagi. Zasadniczo życie pełne radości rodzi się wtedy, kiedy bez względu na sytuację okażemy siłę woli, przebicia oraz oprzemy swoją strapioną głowę na ramieniu osoby wyższej, boskiej… lub na przyjacielu