Na co zwrócić uwagę wynajmując mieszkanie? (cz.I)
Ci z nas, którzy nie są w stanie otrzymać kredytu na mieszkanie (lub nie chcą zakładać sobie chomąta na 30 lat), a jednocześnie nie chcą mieszkać z rodzicami, mają tylko jedno wyjście – nająć mieszkanie. Wydawałoby się, że najęcie mieszkania jest dość proste – idziemy, oglądamy i bierzemy to, które nam się podoba. Nie jest tak do końca. Przy oglądaniu mieszkania trzeba zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii po to, abyśmy mieszkali zdrowo, wygodnie i dodatkowo nie przepłacali (koszt wynajęcia mieszkania będzie bowiem najpoważniejszy w naszym budżecie). Na co zwracać uwagę najmując mieszkanie?
Mieszkając w 8 już z kolei najmowanym mieszkaniu (a niedługo znów się przeprowadzam) i mając za sobą „epizod” pracy jako pośrednik nieruchomości zauważyłam, że najmując mieszkanie po raz pierwszy (a nawet drugi czy trzeci) nie zwracamy uwagi na wiele ważnych kwestii, które potem, kiedy już mieszkamy, okazują się dość strategiczne. Są nimi:
- koszty całościowe mieszkania
- typ właściciela
- stan techniczny mieszkania i instalacji
- dopasowanie mieszkania do naszego stylu życia
Dziś zajmiemy się kosztami i dopasowaniem mieszkania do naszego stylu życia
Na koszt najęcia mieszkania składają się następujące zmienne:
- odstępne płacone właścicielowi
- czynsz
- dodatkowe media
- naprawy mieszkania
- dodatkowe koszty wynikające z naszego stylu życia
Z reguły skupiamy się na dwóch pierwszych kwestiach. Są oczywiście najistotniejsze, ale …czasem najęcie mieszkania za 1000 zł jest bardziej opłacalne, niż wynajęcie mieszkania za 800 zł odstępnego. Aby więc sensownie rozważyć koszty rzeczywiste najmu, bierzemy karteczkę i zapisujemy na niej:
1. koszt odstępnego
2. koszt czynszu – i tu mamy pierwszą pułapkę – co w tym czynszu jest? Patrzymy więc na to, czy w czynszu mamy ogrzewanie i wodę (i jak woda jest ogrzewana) oraz czy obie te zmienne są stałe, czy są płacone ryczałtem. W niektórych mieszkaniach nie ma wodomierzy – wtedy płacimy tyle samo za wodę, niezależnie od jej zużycia. Nie musimy się więc martwić o to ile wody zużyjemy (poza kosztami jej ogrzania piecykiem gazowym lub bojlerem). Są też mieszkania, w których woda ciepła dostarczana jest z ciepłowni. Wtedy wprawdzie nie płacimy dodatkowo za ogrzanie wody (mamy niższe rachunki za prąd lub gaz), ale … gorąca woda z MPWiK jest niezwykle kosztowna (wychodzi drożej niż woda grzana w mieszkaniu). Jeśli taka woda uwzględniona jest w czynszu (ryczałtem), to sprawdźmy ile nam jej przysługuje, abyśmy się nie zdziwili, kiedy po pół roku dostaniemy wyrównanie na sporą kwotę (u mnie było to około 400 zł). Jeśli wody w czynszu nie ma, to znaczy, że więcej zapłacimy za media (i obliczając media musimy ja doliczyć). Teraz ogrzewanie – może być w czynszu w formie stałej. To dla najemcy najlepsze rozwiązanie. Mamy ciepło i nic nas nie obchodzi. Możemy mieć w mieszkaniu podzielniki ciepła. Wtedy albo dostaniemy po okresie grzewczym zwrot (jeśli my byliśmy oszczędni, a poprzedni lokatorzy nie), albo dostaniemy wyrównanie (jeśli było odwrotnie). Koszt ogrzewania czynszu, przy podzielnikach, liczony jest według zeszłorocznego zużycia, czyli to, że w czynszu jest rozbicie po 200 zł /miesięcznie nic dla nas nie znaczy – musimy liczyć się z tym, że przyjedzie nam zapłacić więcej.
3. dodatkowe media – woda, prąd, gaz. Jeśli woda jest w czynszu, nie mamy jej w mediach. Jeśli jest wodomierz, dopisujemy sobie kwotę za wodę. Zużycie prądu jest sprawą indywidualną i zależną od rodzaju mieszkania. Jeśli masz ogrzewanie na prąd, bojler i przepływowy ogrzewacz wody, sprawdź czy w mieszkaniu jest licznik dwutaryfowy (jest taniej inaczej pójdziesz z torbami). Koszt mediów najlepiej sprawdzić prosząc właściciela o przedstawienie wcześniejszych rachunków (i niech je pokaże – nie ufajcie określaniu kosztu mediów „na gębę”. Potem okazuje się, że zamiast 50zł było 200zł )
4. naprawy mieszkania – właściciele są różni. Oczywiście rzadko traficie na takiego, który będzie wam na własny koszt wymieniał żarówki. Dopytajcie jednak (i zapiszcie to potem w umowie), co w sytuacji kiedy: strzelą Wam rury w mieszkaniu, okaże się, że instalacja wod-kaz lub gaz jest nieszczelna, zepsuje się bojler, ogrzewacz lub piecyk gazowy, okaże się, że w mieszkaniu są szczury lub myszy, zepsuje się kuchenka, pralka, lodówka. Przy okazji, zwróćcie uwagę na stan tych sprzętów – stare lodówki i pralki, to wyższy koszt mediów. Jeśli właściciel umywa ręce od kosztów napraw, rezygnujcie z wynajmu i szukajcie nadal.
5. dodatkowe koszty wynikające z naszego stylu życia – mogą mieć decydujący wpływ na opłacalność mieszkania:
- Internet – jeśli potrzebujecie stałego łącza, dowiedzcie się czy Internet jest i ile kosztuje (a gdy go nie ma, to czy właściciel wyraża zgodę na jego podpięcie). Zorientuj się w kosztach i możliwości podpięcia Internetu w mieszkaniu w które zamierzacie wynająć.
- Odległość od centrum i węzłów komunikacyjnych – zastanów się, jak daleko masz do pracy / na uczelnie – czy musisz się przesiadać? Czy czas oczekiwania na środki komunikacji będzie długi? Ile czasu stracisz na dojazdy (czas to pieniądz!) oraz czy będziesz musiał kupować bilet miesięczny na wszystkie linie. Koszt wynajęcia mieszkania za 1000 zł blisko Twojej uczelni jest de facto niższy niż mieszkanie za 900 zł znacznie dalej. W tym drugim przypadku musisz kupić bilet miesięczny (50zł) i więcej będziesz wydawał jedząc na mieście (bo do domu się nie opłaca wracać). Kolejną rzeczą jest Twój styl życia, a dokładnie to, czy imprezujesz na mieście i często bywasz u znajomych czy nie. Oblicz ile wydawałbyś na taksówki w nocy. Może lepsze mieszkanie blisko centrum za 1200 zł niż na obrzeżach za 1000 zł?
Wszystkie te dane zapisz sobie na kartce i podlicz. Kiedy masz do porównania dwa lub więcej mieszkań, dopiero po takim podsumowaniu wiesz, ile naprawdę będzie kosztować i które jest bardziej opłacalne.

Najem lokalu – umowa, w której wynajmujący zobowiązuje się oddać lokal do używania najemcy”
Wynajmuję najemcy, najmuję od wynajmującego.
Masz rację :) De facto powinnam wszędzie pisać “na co zwracać uwagę najmując mieszkanie” :) Popularnie mówi się (przynajmniej tam gdzie mieszkam “wynajmuję” na najem) W sumie nie zwróciłam na to wcześniej uwagi, ale rzeczywiście w KRK studenci mówią że mieszkają w wynajętym a nie najętym mieszkaniu… Aczkolwiek pozamieniam tę niefortunną nomenklaturę w wolnej chwili. Przy okazji – ciekawi mnie jak się mówi w innych miastach? Też standardem jest błąd językowy?
Woj. War-Maz. sie klania z bledem jezykowym…
Odstępnego, to jak mniemam kaucja? ;-]
Pod pojęciem odstępnego rozumiem to, co płacisz wynajmującemu – np mieszkanie kosztuje 800 zł + 330 zł czynszu + media. Czasem nie masz osobno podanego przez wynajmującego czynszu, tylko jedną kwotę zbiorczą – np. 1100 + media (w takiej sytuacji, albo wynajmujący już sobie sam doliczył czynsz do tego co na wynajmie zyskuje – czyli np czynsz wynosi 300 zł , wynajmujący dla siebie bierze 800 zł – tyle że sam płaci czynsz we własnym zakresie – czyli sam biega na pocztę i nie informuje najemcy o kwocie czynszu per se, albo też mieszkanie jest bezczynszowe – np w kamienicy tak czasem bywa. Wtedy płacisz tylko “odstępne” – wtedy trzeba się zorientować jakie są dodatkowe media (czy np śmieci też płacisz osobno czy nie) Ja mam np teraz mieszkanie bezczynszowe, płacę więc odstępne w kwocie x i jeszcze dodatkowo daję właścicielowi 50 zł na wodę i śmieci (niezależnie od tego ile wyleję wody w miesiącu), a prąd płace osobno według wg zużycia. Kaucja to coś zupełnie dodatkowego – na poczet zniszczeń czy zaległosci. Z reguły wynosi jednomiesięczny czynsz i nie obciąża cię w wydatkach stałych, dlatego o kaucji nie piszę tu wcale.
Rozumiem… W takim razie nie bardzo jestem w temacie… :-/ Kaucje tez trzeba jednak liczyc jak sie szuka mieszkania, w koncu jednorazowo trzeba nie male pieniadze – niejednokrotnie – wylozyc (tak jak mowisz, w wysokosci czynszu)…
Tez jestem z w-m :)
W Olsztynie zazwyczaj kaucja jest wysokości odstępnego.
I też się w tych stronach o obie strony wynajmuję :), ale siostra mnie poprawia zawsze.
“…nie chcą zakładać sobie chomąta na 30 lat” czyżby porównywała Pani osoby posiadające kredyt do koni ? Może są to po prostu ludzie którzy wolą przez pewien okres część swoich dochodów przeznaczyć na wskazany cel i móc cieszyć się własnością. Proponuję zastanowić sie nad doborem porównań w następnych artykułach.
Dla mnie osobiście, kredyt na 30 lat jest ograniczeniem. Nie na darmo w początkach kryzysu mieliśmy masę samobójstw ludzi, którzy mieli kredyt i nie byli w stanie go spłacić. A z kredytem to nie jest też do końca tak , że się “woli”. Nie zawsze kredyt można otrzymać nawet mimo posiadania wystarczających dochodów. Wystarczy, że nie ma się umowy o pracę na czas nieokreślony i już jest po zawodach. I jasne, że to jest bardziej opłacalna opcja – zawsze można mieszkanie, nawet obciążone kredytem sprzedać, ale czasem kredytu dostać nie można, a czasem ludzie się tego boją, bo kredyt ogranicza. A dla mnie jak coś ogranicza to można to nazwać chomątem. NIe chciałam nikogo obrazić porównaniem do koni…choć jak teraz o tym myślę, to konie wydają mi się bardziej szlachetne niż niektórzy ludzie. Nie kradną, nie znęcają się nad dziećmi, nie alkoholizują się itd:)
Z drugiej strony – mieszkać i tak gdzieś trzeba. Tak więc skoro daje się wykombinować ponad 1.000pln miesięcznie na opłaty za wynajęte mieszkanie, to równie dobrze można tą kasę przelewać bankowi. Zaletą opcji drugiej jest to, że od początku jest się u siebie. Ograniczenie jak na mój gust identyczne akurat: kasa podobna, wydać ją i tak trzeba jeśli nie zamierzamy się do kartonu przeprowadzić, regularność wpłat również jest wymagana. Jeden piesek. A ja jakoś tak wolę płacić za swoje niż za pożyczone ;-)
Z kredytem nie do końca jest tak, jak mówisz. Można go uwiarygodnić także na parę innych sposobów. Banki już od dłuższego czasu mają oferty przygotowane dla wybranych grup zawodowych niezależnie od formy współpracy. Nawet umowy o dzieło, ale podpisywane regularnie, od dłuższego czasu, z tą samą firmą – pod paroma warunkami również “przejdą”. Trzeba się po prostu porządniej porozglądać po bankach.
Dorzucę coś od siebie
- Ludzie z jakimi będziesz mieszkał
- Okolica w jakiej jest ten dom
- Sąsiedztwo
- Komunikacja
- Sklepy
- Wyposażenie domu
- Stan domu
- Koszta
Słusznie. Poradnik przygotowałam w oparciu o 4 części. Cześć z tego o czym piszesz, będzie w kolejne poniedziałki. Choć o ludziach nie pisałam:) temat rzeka
A ja przyczepic sie musze do:
“Jeśli właściciel umywa ręce od kosztów napraw, rezygnujcie z wynajmu i szukajcie nadal.”
Niestety BZDURA !
Art. 681 Kodeksu Cywilnego
“Do drobnych nakładów, które obciążają najemcę lokalu, należą w szczególności: drobne naprawy podłóg, drzwi i okien, malowanie ścian, podłóg oraz wewnętrznej strony drzwi wejściowych, jak również drobne naprawy instalacji i urządzeń technicznych, zapewniających korzystanie ze światła, ogrzewania lokalu, dopływu i odpływu wody.”
Przeczytaj cały akapit, a nie tylko wybrane zdanie. Ja nie pisze o drobnych naprawach instalacji (czyli wymianie uszczelki) tylko o tym, że jak Ci bojler pójdzie, to właściciel powinien ten bojler wymienić. I mimo tego, co mówi kodeks pracy, ja nie radze wynajmować mieszkania, w którym właściciel oczekuje od najemcy malowania ścian we własnym zakresie czy naprawy na własny koszt pękniętej rury, która została zniszczona nie na wskutek złego użytkowania, tylko ze starości – no chyba że świadomie najmujesz ruinę i płacisz za to małe pieniądze.
Przeczytałem jeszcze raz CAŁY akapit ;) mowa w nim i o żarówkach i o grzejnikach/bojlerach, nie wynika wcale jasno, że chodzi o naprawy tylko większe niż drobne. Wręcz przeciwnie: zaczynasz od tego, że ciężko znaleźć właściciela, który wymieniać będzie nam żarówki, jakby to było oczywiste, że powinien to robić. Może warto przeredagować Twój artykuł, aby czytelnicy nie znający tematu mieli jasność: zgodnie z polskim prawem i przyjętymi normami drobne naprawy należą do obowiązków najemcy. Oczywistym jest, że bojler czy piec gazowy albo rura kanalizacyjna leży w gestii właściciela.
Co do malowania ścian: kodeks każe oddać mieszkanie w stanie niepogorszonym o normalne zużycie, więc tu przyznaję rację, warto się upewnić czy Pan “porządnicki” nie każe sobie odamlowywać mieszkania na koniec najmu, bo nie jest to absolutnie naszym obowiązkiem.
Jakbym miała rozdrabniać ten tekst na każdą ewentualność awarii miałby milion znaków. Dlatego piszę żeby dopytać i zapisać w umowie, jeśli są niejasności. Na moim obecnym mieszkaniu nie strzeliła jeszcze tylko kanalizacja. I choć właściciel jest miły, bywa różnie. Kuchenkę jak się popsuła kupowałam nową sama (ale ją teraz ze sobą zabieram) – trzeba to po prostu dobrze ustalić.