Proszę, obrabuj mnie – czyli czego nie mówić w Sieci
Nie wiem czy wiecie, ale w Sieci istnieje bardzo ciekawy serwis o wiele mówiącej nazwie Please, Rob Me. Pozwala on na bieżąco śledzić statusy części użytkowników Twittera, którzy uznali za stosowne poinformować cały Świat o tym, że nie ma ich obecnie w domu. Prawdziwa gratka dla włamywaczy!
Czasami pisząc po prostu co robimy, zostawiamy potencjalnym złodziejom informację – “nie ma mnie teraz w domu”, “wrócę za kilka godzin”, czy “właśnie wyjeżdżam na tydzień nad morze”. Jeśli jest to wiadomość w którymś z serwisów społecznościowych gdzie podpisujemy się prawdziwymi danymi… Cóż, sami możemy sobie bardzo zaszkodzić. Warto więc zwracać baczną uwagę na to, jakie bieżące informacje o sobie publikujemy w Internecie!

A to nie jest przypadkiem już stary news?:P
To w ogóle nie jest news, bo to nie do końca newsowy serwis :-) Strona, o której piszę, istnieje od paru miesięcy, to raz. Dwa, wystąpiła tutaj wyłącznie jako przykład tego, że nawet sobie czasami nie zdajemy sprawy z tego, jakie konsekwencje może mieć nasza zbytnia “otwartość” online.
W podobnym klimacie:
Całkiem niedawno była dość głośna sprawa dziewczyny, której odwołali L4 i wywalili ją zaraz potem z pracy. Powód? Twierdziła, że cierpi na depresję, zwolnienie miała też z tego tytułu – a w serwisie społecznościowym co parę dni zamieszczała swoje zdjęcia bynajmniej nie depresyjne. Jakieś wycieczki ze znajomymi, dobra zabawa, etc.
Ten sam motyw: za dużo pokazała w Sieci.
Jeżeli pierwszy przykład jakoś ujdzie (chociaz i tak to dla mnie początki paranoi) to drugi jest od czapy. Po pierwsze to należało jej się za oszustwo, po drugie na głupotę nie ma rady.