Ewelina Kira Czarczyńska
Editor
| Jest z nami od: | 2008-10-04 |
|---|---|
| Liczba wpisów: | 583 |
| Liczba komentarzy: | 204 |
O sobie:
Z Internetem jestem związana od… w sumie początku. Najpierw ja za niego płaciłam, potem założyłam firmę i mi zaczęli za niego płacić. Pracowałam dla GSM-ów, prowadziłam kampanie reklamowe z producentami, napisałam książkę… – w ogóle wszędzie mnie pełno. Z wykształcenia informatyk, z zawodu doradca ds. Internetu, z zamiłowania posiadaczka sporego psio-kociego zwierzyńca. Jak gdzieś mi się trafi kawałek wolnego czasu to uciekam na rower albo popływać.
- Strona 1/5:
- następna









![Bajki Polskie [giveaway]](http://s1.blomedia.pl/applemania.pl/t/135x84/2012/05/kaczka-dziwaczka-ipad-d-43080-194x168.png.jpg)
![Jak wydajny jest Asus PadFone? [wideo]](http://s2.blomedia.pl/komorkomania.pl/t/135x84/2012/02/Asus-Padfone-Photos-trend-HD-2-218x168.jpg)

Hmm… W zasadzie, to w tekście jest zaznaczone, że chodziło o sobotę 19 marca… :-)
Ja właśnie lecę oglądać :-) Teleskop już się chłodzi przed domem, sąsiedzi skrzyknięci – będziemy się gapić na Łysego w pełnej krasie :-)
Mam wersję 5.3 i u mnie w „about” jest wyraźnie: Free for Home Users
link
pierwszy z brzegu przykład, że ta „segregacja” na kredyty i pożyczki uległa pewnym zmianom.
Kombinowanie ze sterydami z dużym prawdopodobieństwem skończy się tym, że co prawda ta dwudziestka będzie zadowolona z Twojego wyglądu – ale za to Ty nie będziesz w stanie nic z nią potem ciekawego zrobić ;> Niby Twój wybór, ale zamiana sprawności seksualnej na ciut lepszy wygląd to moim prywatnym zdaniem jednak przesada.
Natomiast urozmaicona dieta i sporo ruchu – to jak najbardziej właściwy kierunek działania.
„odstawiając węglowodany(makarony, pieczywo, kluski ryże, kasze itp ) wszelkiego rodzaju jest dobre mimo ze dieta staje się monotonna ale skuteczna”
Ano właśnie nie… I w sumie, to ten błąd też powinien się znaleźć w powyższym zestawieniu. Nie ruszam, bo by mnie tu pewnie zlinczowano, ale weź to sobie na logikę: owoce i warzywa to TEŻ węglowodany. I to w sporych ilościach. A są w każdej chyba dowolnej diecie. No to jak…? ;-)
Bez odpowiedniej ilości węglowodanów nie ma ani efektywnej pracy mięśni, ani skutecznego spalania tłuszczu. Nie ma też dobrego nastroju ani koncentracji (to tak przy okazji…).
Dlaczego? – Hasło kluczowe: glikogen. Jeśli ktoś ma ochotę, warto sprawdzić, co glikogen konkretnie robi w organizmie i jakie są konsekwencje jego braku (metaboliczne).
Nie napiszę. Z bardzo prostego powodu: nie-tycie to efekt albo faktycznie po prostu szybkiej przemiany materii, albo ma przyczyny stricte medyczne.
W pierwszym przypadku nieszczególnie można z tym coś zrobić tak naprawdę, ewentualnie tylko zadbać o kondycję (wtedy mięśnie poprawią sylwetkę i będzie lepiej) – bo wsuwanie „tuczącego” jedzenia nie sprawi, że przytyjesz, ale za to ślicznie narazi cię na nieprzyjemne konsekwencje typu zatkane tętnice czy niedobory witamin i mikroelementów.
W drugim przypadku natomiast robienie z tym czegokolwiek bez konsultacji z lekarzem może mieć najrozmaitsze konsekwencje, w których nie planuję brać udziału „doradzając”.
Na pocieszenie mogę dodać, że po 30. roku życia przemiana materii zaczyna zwalniać. Po jakimś czasie więc te olbrzymie ilości jedzenia zaczną dawać wręcz przesadne efekty ;-)
Na punkt 4. i 5. nieszczególnie to pomoże – chyba, że na zasadzie, że user nie będzie wiedział jak uruchomić przeglądarkę… :]
W sumie jak się zastanowić, to wystarczyłaby sama zasada numer 5…
No to jesteś jednym z wyjątków – gratuluję ;-)
Zazwyczaj jednak bajzel w Inboxie jako żywo przypomina krajobraz w mieszkaniu po lepszej imprezie. I równie chętnie się to sprząta… ;-)
Za wszystko odpowiadają konkretne pliki – w przypadku aktualizacji jest to googleupdate.exe – problem powinna więc rozwiązać kompleksowa zmiana ścieżek w rejestrze. Tzn., nie tylko tych, prowadzących do chrome.exe
Taka porada jest zresztą podana na forum Google. Nie sprawdzałam, więc nie podaję w treści – bo jak nie zadziała to mnie potem zjecie ;-))
Myślę, że to by chyba nawet nie było możliwe. Wykop to generalnie masa ciekawych rzeczy z Netu, przy czym ich użyteczność jest zazwyczaj niska, czasami tylko trafi się coś rzeczywiście przydatnego. Większość jest ciekawa, śmieszna, dająca do myślenia – ale ich użyteczność przy kompie jest wątpliwa ;-) A Lajfmajster jest generalnie od tych przydatnych.
Mirroruj.net akurat jest przydatny. Parę razy go używałam zresztą. Zakładam często, być może mylnie, że jeśli uważam coś za ciekawe i przydatne narzędzie, to paru innym osób poza mną też może się to przydać :-)
Będzie na bieżąco, jak tylko podadzą informację, jakie usługi można testować w następnym miesiącu :-)
O, ja też…
Wielkie plany, przygotowanie filtrów, aparatów, sprzętu do obserwacji.
Miejsce na „łonie natury”, koce dla wygody, jakieś papu do przekąszenia.
Patrzymy – o, Księżyc dotyka tarczy Słońca,lekko na nią zachodzi…
…znikąd pojawia się od licha chmur, przestaje być praktycznie widać cokolwiek, chmury uspokajają się praktycznie na sam koniec zaćmienia.
Rzucamy różnymi takimi wyrazami, zbieramy sprzęt, spadamy do domu.
Szczerze? :> Też zamierzam założyć filtr na sprzęt, i się nawet nie bawić w osobiste gapienie się na Słoneczko. Moja wada wzroku całkowicie mnie satysfakcjonuje i nie mam w planach jej pogłębiania ;-)
Nigdy nie miało nic wspólnego z realiami ;P I nie o to przecież w tej zabawie chodzi ;-)
Prawdę mówiąc, moim zdaniem też bezsens. No, ale znam dziewczyny, które przez cały grudzień szorują dom tylko po to, żeby na Święta nie było ani zbędnego pyłku. Tak, garaż i piwnicę też…
A czy ktoś Cię zmusza do korzystania z tego planu…?
To tylko podpowiedź jak wszystko ogarnąć mając mało czasu. Jak za kogoś wszystko zrobią rodzice, to jest mu to zbyteczne ;-)
Jak wyżej – nic mi się nie zapomniało. Choć fakt, mogłam wrzucić taki „wzór”.
Generalnie jak widzisz tekstów nie ma „na ilość” – gdyby o to chodziło, to wrzucałabym po dwa dziennie na temat byle jaki i już. Są znacznie rzadziej, ale staram się właśnie, żeby były jednak interesujące. Jeśli to nie wychodzi, to po prostu podrzućcie pomysły – co was interesuje? :-)
Z tematyką mam ten problem, że kiedy pisałam coś bardziej ‘specjalistycznego’, to od ręki pojawiały się pretensje, że tego, tamtego i owego nie wyjaśniłam – często „to, tamto i owo” były zupełnymi podstawami… Teraz jak widzisz jest podobnie – niby prosty tekst, ale i tak jest pytanie „a w której części nieba?”. I Ty też się do tego pytania dołączyłeś ;-), choć sądziłam, że dla każdego oczywiste jest, że to niebo się niejako obraca (znaczy nie ono, ale efekt jest właśnie taki…).
Trzymam się po prostu pewnego środka – niezbyt specjalistycznie, ale też i nie najprostsze i najbanalniejsze.
Nieszczególnie się da. Gwiazdozbiory nie stoją nieruchomo przez całą noc w tym samym miejscu, tak więc trzeba by było zrobić rozpiskę godzinową chyba… ;-) Założyłam, że kształt gwiazdozbioru łatwo sobie znaleźć w Google, a potem dopasować do tego, co nad głową. W przyszłym miesiącu postaram się te „wzory” gwiazdozbiorów zamieszczać, ok?
Cóż, teraz należy poczekać na komornika chcącego kasę za zaległe rachunki :-) To jedna z najlepiej działających, potężnych sił motywujących do roboty :-)
To w ogóle nie ma sensu. Mimo tego, że kilkanaście lat kopciłam jak komin, nigdy nie mogłam za jasne licho pojąć jednej rzeczy:
Jakim sposobem narkotyk bardziej uzależniający od heroiny, opakowywany w kilkaset trucizn powodujących rocznie więcej zgonów niż wypadki samochodowe i lokalne wojny razem wzięte – jest legalnie, oficjalnie sprzedawany w każdym kiosku…?
Z jednej strony wydaje się miliony, ba!, miliardy na propagowanie niepalenia, biliony na leczenie ludzi, którzy papierosami doprowadzają się do upierdliwych, drogich, śmiertelnych chorób – a z drugiej strony pozwala się na sprzedawanie wywołującego je świństwa praktycznie w każdym sklepie, kiosku, knajpie?
Drugiej takiej paranoi to ze świecą szukać… :-)
Oj, żebyś się nie zdziwił, ile „naturalności” jest w obecnie sprzedawanych papierosach… :-)
Prostym wskaźnikiem tej naturalności jest drastyczny przyrost liczby nowych zachorowań na nowotwory układu oddechowego w ciągu ostatnich 30 lat. Wydawałoby się to paranoją, bo wcześniej kopcono przecież więcej – ale to tylko pozorny paradoks.
Tradycyjne metody produkcji tytoniu miały jedną „wadę” – oprócz zmniejszania ilości szkodliwych substancji, osłabiały też działanie nikotyny. Czyli, fajki mniej uzależniały. Nieszczególnie to korzystne dla koncernów tytoniowych, więc do tytoniu zaczęto dodawać parę ciekawych związków chemicznych, jak np. amoniak. Ma on tą fajną cechę, że reaguje z nikotyną sprawiając, że szybciej się ona wchłania i błyskawicznie dociera do mózgu, dzięki czemu człowiek szybciej i „skuteczniej” się uzależnia.
Żaden kawałek papierosa nie jest obecnie przypadkowy. Filtry mają za zadanie nie tylko „filtrować” szkodliwe substancje, ale przede wszystkim kontrolować ilość nikotyny, jaka dociera do płuc. Dodatkowe składniki dorzucane do tytoniu robią prawdziwy majstersztyk: ilość nikotyny, jaką wdychamy, nie jest już skorelowana z jej ilością w samym tytoniu – możemy palić lighty, a wdychać jej więcej niż w „czerwonych”. Nawet bibuła nie jest przypadkowym kawałkiem papieru.
Poczytaj sobie kiedyś, jak nas w balona robią. Naprawdę interesująca lektura.
No to wyskocz do takiej, w której się nie pali…
Kiedy jeszcze paliłam, chodziłam do knajp, gdzie się paliło. I nie pchałam się z petem do tych, w których siedzieli niepalący.
Teraz nie palę, więc chodzę tam, gdzie się nie pali. I nie pcham się z pretensjami tam, gdzie sobie ludzie siedzą i palą.
Nie widzę powodu, dla którego cały świat miałby się akurat do mojego niepalenia dostosowywać ;-)
Nie widzę też powodu, dla którego należy mówić właścicielowi lokalu, jak ma ten lokal prowadzić. To w końcu jego knajpa i jego kasa – niech sam sobie oceni, czy więcej kasy zostawiają mu palacze, czy niepalący.
Wiesz, prywatnie jestem absolutnie za tym, żeby NIE można było palić wszędzie. Głównie tam, gdzie bywają dzieci – bo co one winne, że dorośli durni. Popieram też zakazy palenia na uczelniach czy w szpitalach, bo jednak są miejsca, gdzie z fają się wchodzić nie powinno i tyle.
Bzdurą jest natomiast nakazywanie właścicielom knajp wprowadzania zakazów palenia. To w końcu jakby nie patrzeć prywatny biznes – i to wyłącznie sprawa właściciela, czy chce mieć u siebie palaczy, czy niepalących. Wybór powinien należeć wyłącznie do niego.
Wiem, zaraz się odezwą głosy, że niepalący też chcą sobie w tej knajpce posiedzieć. Sorry – ale jak ja nie mam ochoty latać nago, to nie idę na plażę nudystów, tylko na zwykłą. Jeśli ktoś nie ma ochoty wdychać dymu, to niech nie idzie do knajpki dla palących, tylko znajdzie sobie taką, gdzie palić nie wolno. Proste.
…a o co konkretnie pytasz?
link rel=”shortcut icon” href=”http://adres-strony/favicon.ico”
oczywiście w ostrym nawiasie
Nie przeczytałeś do końca ;-) Kawałek dalej jest:
„plus ? Jak wspomniałam, wyrazy często używane są pomijane przez Google. Można jednak zaznaczyć, że dane słowo musi się znaleźć w wyszukanych stronach ? dodajemy wówczas do niego ?+?, np. tak: placki +przepis”
Wiem niestety, że niezbyt rozsądny nauczyciel potrafi od ręki każdy sensowny pomysł na prosty kręgosłup – rozłożyć na łopatki. W wielu szkołach jednak widziałam już bardzo praktyczne rozwiązanie, jakim jest… szafka. Zwykła szafka. Dzieciaki zostawiają sobie w niej po prostu wszystkie przybory plastyczne, książki, których nie potrzebują danego dnia do odrabiania prac domowych, czy np. obuwie zmienne albo sportowe na WF. Warto porozmawiać na zebraniach, czy nie dałoby się w taki sposób problemu rozwiązać.
A o tym, co może zrobić rodzic, żeby plecak nie był zbyt ciężki – będzie w następnym tekście na ten temat.
Mam. Ale nie każdy może nosić, zwłaszcza na dłuższych, kilkudniowych trasach, gdzie trzeba mieć takie typu ‘dzień i noc’.
A tu się mylisz – okularki, które są na zdjęciu w tym tekście, kosztują coś koło 80 zł – plus do tego to już najprostsze plastikowe soczewki okularowe wystarczą, czyli kolejne powiedzmy 40-60 zł. W sumie nie wychodzi jakoś szczególnie drogo, a komfort nieporównywalny do jazdy w normalnych, korekcyjnych okularkach.
Też jeżdżę zwykle dużo dalej niż do sklepu ;-) tak że znam ten ból, kiedy nie dość, że okulary się syfią, to jeszcze przy pochyleniu się nad kierownicą, patrzy się praktycznie na skraju ich górnej krawędzi. No i muszka czasami jakaś wpadnie… ;>
Chwilowo „reaktywujemy” serwis, ciężko mi więc na to pytanie odpowiedzieć. Na pewno jednak zauważycie, jeśli wróci reszta ekipy :)
Ja się szczerze przyznam, że dość często w ogóle zapominam o tych kremach. Jasne, jak jest taka pogoda jak ostatnio, +35′C w cieniu, to ciężko nie pamiętać. Ale przy 25′C to już różnie bywa. Nie lubię leżeć plackiem i się opalać, ogólnie wolę się w cieniu schować, a że karnację mam po tatusiu tak na pograniczu 4/5, to i wizja poparzeń mnie nie motywuje bo ich po prostu nie miewam…
Chyba sobie latem muszę stawiać krem po prostu koło tubki pasty do zębów ;-)
Podczas deszczu jako takiego to się najfajniej w jeziorze siedzi :-)
Ale podczas burzy to myślę, że każdy rozsądny człowiek wyjdzie z wody.
Hehe nie żartuj? :-) Dwa tygodnie temu sobie Krossa kupiłam :-)))
Rewelacyjne rowerki, naprawdę. Poprzednio miałam Gianta, ale uczciwie mówiąc Kross mi bardziej podpasował.
W sumie było to mniej więcej opisane pod poszczególnymi sieciami, ale uszczegółowiłam na końcu :-)
Ja też myślę, że poczekać na burzę…
Ewentualnie można też wydrukować trochę materiałów dotyczących tematu i dać do poczytania (a jeszcze lepiej w książce to pokazać) – tyle, że to zależy od ogólnego poziomu wiedzy na temat elektroniki jako takiej…
Dokładnie. Jak walnie tuż obok, to „Święty Boże nie pomoże” – a co dopiero jakaś tam listwa antyprzepięciowa. Sfajczy się wszystko, razem z tą listwą…
Cieszę się, że się cieszycie :-)
Mówisz i masz ;-) Od dzisiaj znów „dajemy posty” :-)
Bardzo chcielibyśmy wrócić, ale decyzja nie należy do nas.
Na pewno jednak damy znać, jeśli lajfmajster ruszy :-)
Wsuwaj owoce morza i po problemie ;> Nie wiem jak Ty, ale ja tam bym na bieganie nie zamieniła… ;-)
A tak nieco poważniej, to nie wiem ile ty byś chciał tych „strzałów” dziennie mieć, ale „nie zaniedbuj” niekoniecznie oznacza przejście do kategorii wyczynowej.
Kluczowe słowo: dygresja ;-)
Akurat ten napar można też wypić jak się ma problem z żołądkiem, pomoże :) A na włosy zadziała tak, jak napisałam…
Inhalator Nicorette nie ma kompletnie nic wspólnego ani z papierosem, ani z e-papierosem. Kawałek plastiku, do którego wsadzasz wkład z nikotyną (taki sztywny klocek) i go sobie cyckasz przez ustnik. Zero dymu, smak jakbyś się napił wybielacza.
Jedyną jego zaletą, jaką udało mi się zlokalizować, jest dostarczanie nikotyny drogą wziewną – jest to o tyle korzystniejsze od gum czy innych plasterków, że dawkujesz ją sobie podobnie jak w przypadku papierosów. Chodzi głównie o „czas dostępu” nikotyny do receptorów w mózgu: przy gumie do żucia jest to kilka minut, przy inhalatorze, podobnie jak przy papierosie, kilka sekund. Różnica diametralna.
Co do e-papierosów, to mają sens wtedy, kiedy chcesz się z papierosami rozstać. Żadna zamiana analogowych na cyfrową nie ma sensu, bo to jednak całkiem inne wrażenia, smak, odruch – to nigdy nie będzie to samo i kropka. Świetnie jednak sprawdzają się właśnie jako środek zastępczy na czas, kiedy już nie palimy analogów a jeszcze nie potrafimy przestać całkiem kopcić.
Czytałam. Ameryki nie odkrywa wbrew temu, co się o tej książce opowiada.
Ano. Ale oferty są kiepskie… ;-)
Wiesz, to ich będzie potem bolała szlachetna część ciała oparta o siodełko… ;-) Tak że w ich interesie jest doczytać ;-)
A poważnie – jeżeli kogoś temat interesuje, to myślę, że doczyta do końca. Choć wezmę to pod uwagę następnym razem, dzięki.
Obojętnie. Człowiek zapamiętuje najlepiej sam początek i sam koniec tekstu, tak że efekt i tak jest osiągnięty.
W planach na po niedzieli :-)
Bardzo słuszna uwaga – o wyprzedażach kompletnie zapomniałam.
O przeznaczeniu będzie w następnej części. A kwestia ceny to moje prywatne doświadczenie: na czymś, co kosztowało poniżej 500 zł i kupione zostało w markecie, zwyczajnie nie daje się jeździć. Taka prawda i się nie ma co licytować ;-)
Dlatego właśnie pisałam, że warto trochę poszukać kiedy się kupuje – czasami za parę stów można znaleźć coś naprawdę fajnego, co spokojnie do nie-wyczynowej jazdy wystarczy i się nie rozpadnie na najbliższym korzeniu w lesie…